REKLAMA

Z bramki na dyskotece do UFC - rozmowa z Marcinem Tyburą

08:56, 07.08.2017 | M.K
REKLAMA
Skomentuj
Marcin w klatce treningowej, którą zrobił przy rodzinnym domu sam, kilka lat temu rozpoczynając treningi.

Marcin Tybura zadebiutował w MMA w 2011 roku wygrywając turniej na Mistrzostwach Polski MMA, które odbywały się w Chorzowie. Później został zwycięzcą turnieju M-1 Grad Prix 2013 oraz mistrzem M-1 Global wagi ciężkiej. Dzisiaj jest zawodnikiem Ultimate Fighting Championship (UFC), gdzie walczy z najlepszymi zawodnikami MMA na świecie. W czerwcu w Singapurze pokonał legendę Andreia Arlovskiego.  Pomiędzy treningami Marcina, udało nam się spotkać go w Uniejowie i zadać kilka pytań.

Marcin, kiedy i jak trafiłeś do sportu MMA ?

Trafiłem dość nietypowo w 2006 roku, ponieważ stałem wtedy na bramce na dyskotekach i postanowiłem czegoś się nauczyć. Jeden z kolegów powiedział, że w Łodzi otworzyła się sekcja MMA. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to jest, bo to był w tamtych czasach bardzo mało popularny sport. Właściwie już po pierwszym treningu zdecydowałem, że będę chodził na zajęcia i przez pierwsze 8 miesięcy nie odpuściłem żadnego treningu. Ze względu na wyjazd do Anglii musiałem zaprzestać treningów, ale tam również dbałem o formę, trenowałem głównie jujitsu. Po powrocie do Polski trenowałem w Poddębicach, a teraz w Warszawie.

Jakim dzieckiem byłeś? Już jako mały chłopiec lubiłeś się bić na podwórku czy byłeś spokojnym dzieckiem?

Nie, nie zdarzały mi się jakieś większe awantury. Raczej byłem spokojnym dzieckiem. Zresztą nawet kiedy stałem na bramkach, wiele sytuacji udawało mi się załagodzić nie używając siły fizycznej.

Zdarzają się sytuacje, że w życiu prywatnym ktoś chce się z Tobą sprawdzić? Prowokuje Cię poza ringiem?

Nie, coraz częściej kiedy ktoś mnie rozpozna, podchodzi podać rękę, pogratulować. 

Zostałeś mistrzem M-1 Global w wadze ciężkie,j a teraz walczysz w UFC. Jakie różnice widzisz w występach w M-1 i UFC?

W UFC jest mniej przypadku, żeby się tam dostać, trzeba już mieć jakieś dokonania. Tutaj są zawodnicy, którzy żyją z tego sportu i głównie trenują. W M-1 występowali różni zawodnicy, którzy poza ringiem robili jeszcze inne rzeczy. Poza tym w UFC jest kontrola antydopingowa, co mnie cieszy, bo ja nigdy niczego takiego nie stosowałem. Generalnie w UFC zawodnik jest dużo bardziej profesjonalnie prowadzony już od momentu samego umawiania walk. UFC to jest właściwie szczyt dla każdego zawodnika MMA.

 

Czy sport pochłania całe Twoje życie? Czy występy w UFC pozwalają na to, żebyś żył ze sportu?

Tak, życie z samego sportu udawało mi się już jak walczyłem w organizacji M-1, która jest jedną z największych organizacji europejskich. Zresztą wygrywałem tam walki, zostałem mistrzem, wygrałem turniej. Teraz sport jest moim jedynym źródłem utrzymania.

 

Jesteś jedną z najpopularniejszych osób kojarzonych z Uniejowem. Jak to odbierasz? Często jesteś w Uniejowie?

Teraz jestem dość często, po ostatniej walce miałem miesięczną przerwę i byłem tutaj praktycznie cały czas. Nigdy nie ukrywałem tego, że jestem z Uniejowa i nawet kiedy wychodzę do walki, to jest informacja na pasku, że jestem stąd.

W Singapurze na gali UFC pokonałeś Andreia Arlovskiego, o którym piszą, że jest legendą MMA. Czy łatwiej wychodzić na ring jako faworyt czy nie ma to dla Ciebie znaczenia?

Wolę wychodzić jako “underdog” w każdej walce. Jest mi łatwiej zmotywować się do walki, ale jednak ten potencjalny większy zysk jest lepszy niż utrzymywanie jakiegoś statusu, zawsze wolę iść do przodu.

Kiedy kolejna walka i czy już wiadomo kto będzie Twoim przeciwnikiem?  

Są pewne spekulacje, trwają rozmowy, ale nie ma jeszcze konkretnej daty. Być może uda się na Gali w Gdańsku 21 października, ale jeszcze nie wiadomo.

Gdzie trenujesz i kto jest Twoim trenerem?

Trenowałem w Warszawie w S4 Fight Club z trenerem Piotrem Jeleniewskim, który obecnie zrezygnował z prowadzenia zawodników. Trener prowadził pięciu zawodników zawodowych. Każdy z nas teraz idzie w swoją stronę. Na razie nie mogę jeszcze zdradzić, co dalej.

Pisano, że podczas walki z Luisem Henrique de Oliveira aktorka Charlize Theron pokazała Ci środkowe palce. To prawda, że były w Twoim kierunku?

Generalnie nie widziałem, czy były w moim kierunku, podczas walki Charliz Theron gdzieś mi mignęła przez chwilę . Niektórzy mówią, że ten gest był do operatora kamery, który zbyt natrętnie ją filmował. Do dzisiaj nie wiem jak było naprawdę, ale nie sądzę, żeby miała akurat taki stosunek do kibicowania, że kiedy przegrywa jej ulubieniec, to pokazuje środkowe palce przeciwnikowi. Ta sytuacja została tak rozdmuchana, że sporo pisano o niej w mediach.

fot. Vimeo

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu wygranych walk.

(M.K)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

AniaAnia

4 0

rewelacyjny sportowiec, niesamowicie skromny człowiek. Duma Uniejowa 07:43, 08.08.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Marta W.Marta W.

0 0

Wdziałam na żywo w sobotę w Uniejowie. Przystojniak. i Faktycznie skromny 19:13, 15.08.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KibicKibic

0 0

Wyjazd do Stanów w sierpniu. Grtulacje 13:21, 22.08.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© uniejow.net.pl | Prawa zastrzeżone | 2017