Kultura

Zamknij

Zjazd Klubu Seryjnych Morderców w Uniejowie

materiał nadesłany 11:39, 20.05.2026 Aktualizacja: 11:41, 20.05.2026
Zjazd Klubu Seryjnych Morderców w Uniejowie

Seryjny morderca, masowy morderca, truciciel. Co musi się stać? Gdzie musi zabłądzić człowiek, aby być zdolnym do podobnych uczynków? Czy nie jest przypadkiem tak, że nazwy te są aberracją obecnych czasów, gdy życie wydaje się być nieco więcej ważące, a odbieranie go traktowane jest jako cezus niewybaczalności? Pozornie, bo przecież to, co dzieje się świecie pokazuje wyraźnie, że życie wcale nie stało się cenniejsze. A przynajmniej, element odbierania go, jest silnie relatywistyczny. 

Nazywają ich „Bestiami w ludzkiej skórze”, ale tak naprawdę to, co oddziela Nas od Nich, to ten jeden uczynek, jeden grzech, który w świetle większości religii, większości Światopoglądów, większości moralnych zachowań, wydaje się być Rzeczą Niewybaczalną, Zbrodnią. I nie usprawiedliwiam tutaj morderców jako takich, nie próbuję ich tłumaczyć. Zresztą, Mordercy... Często są to osoby silnie zaburzone (w taki czy inny sposób.) 

Zastanawiam się jedynie nad samym pojęciem Życia i ŚmiercI. Nad tym, co czyni tego typu zachowania, tak ciekawymi dla większości ludzi. Bo wysyp różnego rodzaju elementów True Crime, jak filmy dokumentalne, książki, publikacje, obserwowalny jest już od dawna. Nie ma chyba ciekawszej rzeczy w Internecie dla wielu, ciekawskich właśnie, niż historie pogrążonych w odmętach Mroku Ludzi. Ludzi odbierających życie własnym rodzinom, przyjaciołom, a czasami zupełnie obcym, w imię, no właśnie, Czego? Czasami jest to rodzaj filii, przymusu, seksualnego pociągu. Czasami zupełnie Coś innego, czasami wypadek, zbieg okoliczności, który czyni z pozoru normalną osobę... Zabójcą. 

Razem z Maciejem Szymczakiem i Asią Kotalą, przyjrzymy się kilku takim sylwetkom. Najciekawszym, ale też najbardziej mrożącym krew w żyłach. Bo chyba najsłynniejszym z Morderców, jest Ted Bundy. Człowiek, którego wizerunek stał się niemalże... popkulturowy. To Andy Warhol wśród seryjniaków, prawda? Przeraża samą naturą. Ted Bundy w swojej istocie, stał się symbolem kogoś niepozornego, tego faceta, który przychodzi na wywiadówkę do szkoły podstawowej, a potem zdolny jest do rzeczy nieprzewidywalnych i strasznych. Byle Czas pozwolił.

Są i inni. Postacie takie jak Jeffrey Dahmer, dajmy na to, z których współczesna popkultura uczyniła niejako antybohaterów, to w dalszym ciągu osoby nikczemne, złe do szpiku kości, wykolejone. Lecz jest w tym wszystkim pewien ciekawy rys. 

Rys, o którym już wspomniałem, rys historyczny. Nie wolno wyjmować morderców spoza ich struktury społecznej, z której się wywodzą, ani zapominać o czasach, w których żyli. Bo przecież mordercy istnieli zawsze. Lecz kiedyś życie, było przeliczone tańszą monetą, a śmierć zadawano często, czy to na polu bitwy, czy też na co dzień. Natomiast. Chęć do tego, aby krzywdzić, aby zabijać, zew krwi? Te były z Nami od zawsze. I tak samo byli z Nami Mordercy. Seryjni, masowi, zadający ją regularnie, z samej potrzeby Jej zadawania. Niekoniecznie zepchnięci poza nawias społeczeństwa. Co więcej, często będący w Jego Centrum. Łaknący ofiar władcy. Sinobrody. Wlad Palownik. Elżbieta Batory. Iwan Groźny? Kaligula?  Czy to także byli seryjni mordercy?

A może to jedynie postacie historyczne, których niecnymi uczynkami karmi się sensacyjna literatura? Czy są to postacie tragiczne? A może właśnie w ich wizerunkach powinniśmy szukać genezy łączącej wszystkich potworów w ludzkiej skórze? 

Na te i inne pytania spróbujemy się odpowiedzieć podczas pierwszego Zjazdu Klubu Seryjnych Morderców w Uniejowie. 29 05 2026, godzina 18:00.

Jarosław Klonowski

 

(materiał nadesłany)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%